Witaj,  Zarejestruj   |  Zaloguj
Nasza społeczność

Logowanie

GDZIE JESTEŚ:  eKULTURALNI    Strona główna  strzalka  Artykuł w gazecie

Instytucja
Dodany przez: eKulturalni  
 Data Publikacji: 24.04.2018, godz. 12:48 • Ranga (280) • Wyświetleń 280
Coraz częściej na ulicach większych miast Polski można ujrzeć ekipę filmową, ale niezwyczajną – wzrasta zainteresowanie naszym krajem w indyjskim przemyśle filmowym. Przyniesie to korzyści w postaci turystów?

Sięgnijmy do historii. Przygoda z tą jakże aromatyczną filmową mieszanką egzotycznych przypraw zaczęła się w 2005 roku. Wszystkie kioski i punkty z gazetami miały do zaoferowania czytelnikom tajemniczy dodatek – płytę DVD, na której widniał tytuł „Czasem słońce, czasem deszcz”.  Był to czas, w którym Polacy zetknęli się z kolorową i bogatą kulturą filmową Orientu po raz pierwszy w takiej postaci. Powiew ciepłego powietrza Indii trwał około dwóch lat. Historie znad Gangesu, w których widoczna była pełna paleta emocji, były nam podawane w natężonej ilości. W tym okresie nasz kraj został  również zauważony przez indyjskich reżyserów i scenarzystów. Kino polskie nie działa z tak dużym rozmachem, jak Bollywood. W Indiach rocznie można oglądać około tysiąca nowych filmów. Pomimo tego, że nie dorównujemy im na szczeblu produkcyjnym, nie znaczy, że nie jesteśmy krajem równie atrakcyjnym scenograficznie. Hindusi chętnie nagrywają sceny w europejskich miastach, m.in. Bułgarii, Czechach czy Szwajcarii. Coraz częściej słyszymy i widzimy jednak na ekranie fragmenty produkcji bollywoodzkich, kręconych w polskich miastach. 
 
Dlaczego my?
Poszukiwanie inspiracji jest nieodłącznym elementem pracy dla poety. Już romantycy pisali  o tym, co nie do uchwycenia, pożądanym – ale nieosiągalnym, tajemniczym. Filmowcy indyjscy nie tyle wypatrują motywu, ile chcą odnaleźć jak najlepsze tło dla realizacji swoich zamysłów. Pierwszym filmem, w którym podziwialiśmy, pomalowanym barwami natury filmowym obrazem, był „Fanaa”. Wzniesione do nieba góry, pokryte śnieżnym puchem, drewniane chałupy i jakże pożądany spokój zostały docenione przez Azjatów. Zakopane  w jednej chwili zmieniło się w… Kaszmir. 
Feliks Pastusiak  z Grupy Filmowej, pomagający przy realizacji filmu, w informacji dla wiadomości.wp.pl wyjaśnił, dlaczego reżyser Kunal Kohli wybrał to miejsce.  
–  Kaszmir u podnóża Himalajów, o który Indie i Pakistan wiodą długoletni spór, uchodzi wśród Hindusów za raj utracony, do którego tęsknią – wyjaśnia. – A że w Kaszmirze są regularne walki, żadna gwiazda nie zaryzykuje tam pobytu. Dlatego ekipy z Bollywood jeżdżą w inne górskie plenery1
 
Film „Fanaa” – można powiedzieć – zapoczątkował ruch indyjskich reżyserów w stronę Polski. Kolejną produkcją, która była po części realizowana w Polsce był „Kick” – jeden 
z najbardziej dochodowych filmów w Indii – z bollywoodzkimi gwiazdami: Salmanem Khanem („Sultan”) i Randeepem Hoodą („Highway”). Jego fabuła ukazana została 
w plenerach Warszawy – jako jednej z nowoczesnych stolic Europy. Innym przykładem jest komedia romantyczna „Shaandaar”, w której wykorzystany został m.in. Pałac Zamoyskich  w Kozłówce – tu nagrywana była scena wesela. W rolach głównych wystąpiło młode pokolenie aktorów: Shahid Kapoor („Padmaavat”) i Alia Bhatt („Highway”). Reżyser Vikas Bahl, w rozmowie z Marcinem Sawickim dla „Dzień Dobry TVN”, oznajmił: – Szukaliśmy plenerów, jakich jeszcze nie było w orientalnym kinie. Tutaj jest inna przyroda, drzewa, kwiaty. Uznaliśmy, że Polska jest unikatowa2.
 
Z wypowiedzi wynika, że Hindusi darzą nasz kraj sympatią i są zadowoleni z efektów dotychczasowej współpracy. Dla nich kręcenie scen w naszym kraju to możliwość ukazania w indyjskim kinie nowych miejsc – niespotykanych w ich ojczyźnie, a także poszerzenie horyzontów i zapewnienie widzom rozrywki. Co z korzyściami dla Polski? 
 
Sposób „na Hindusa”
Podczas nagrywania w stolicy filmu „Kick”, wiceprezydent Warszawy, Michał Olszewski, mówił: – To dla Warszawy nowa możliwość pokazania się i przyciągnięcia turystów, budowania pozytywnej marki miasta3

Jak widzą to polscy obywatele? W ankiecie przeprowadzonej przez Centrum Studiów Polska-Azja  przeprowadzonej na 97 osobach, 43% opowiedziało się za wzrostem zainteresowania naszym krajem w Indiach, 18% dodatkowo widzi szansę na zwiększenie się liczby turystów  z tego kraju, a 31% osób odniosło się do tego negatywnie4.  

Honorowy konsul Indii, Kartikey Johri, który mieszka od dawna we Wrocławiu i chce zacieśnić relacje między Polską a Indiami w różnych aspektach, w wypowiedzi dla money.pl, odniósł się także do kwestii filmów i stanowiska Polski w związku z takim przedsięwzięciem. – Przemysł filmowy w Indiach to potęga i nie mówię tu tylko o Bollywood, ale całościowo.  W ubiegłym roku powstały tam dwa tysiące filmów. Polska to doskonałe miejsce dla hinduskich filmowców. Parę filmów już tu powstawało. Ale to można policzyć na palcach.  A takie kraje jak Szwajcaria, RPA, nawet Bułgaria tworzyły specjalne budżety, aby przyciągać filmowców. W Polce takie dopłaty mamy dopiero od niedawna5 – mówił.

Jak widać, aby w naszym kraju mogło powstawać więcej orientalnych produkcji, potrzebne są środki dla producentów z innych części świata, które w innych europejskich miastach są od dawna dostępne. Z mediów dowiedzieć się można, że indyjscy filmowcy zapraszali do pomocy polską ekipę i statystów do współtworzenia scen. Związany wcześniej z firmą Film Polska Maciej Żemojcin w materiale dla TVN 24 podzielił się spostrzeżeniami na ten temat. – Nasza kilkuletnia, międzykulturowa współpraca z Indiami przynosi owoce w postaci muzycznych i filmowych projektów, realizowanych w różnych regionach Polski. My także uczymy się od kina Bollywood, obserwujemy ten rynek. W Indiach rocznie powstaje około 1000 produkcji filmowych, w Polsce około 406.

Ekipa uczy się od gości z Azji, a co my oferujemy, jako gospodarze? Udostępniamy zespołowi obiekty, jak Stadion Energa w Gdańsku, wyłączamy z użytkowania drogi pod baczną ochroną stróżów prawa podczas kręcenia sekwencji. Informacji na temat zaangażowania ze strony naszych rodaków szuka się jak igły w stogu siana. 
Ilość scen z produkcji Bollywood, kręconych w Polsce rośnie, ale czy to również nasza zasługa, czy tylko i wyłącznie malowniczych widoków, którymi obdarzyła nasz kraj natura? W tych czasach pozyskanie turystów jest ogromnym sukcesem, co przekłada się na szereg innych czynników. Była minister pracy i polityki społecznej, Anna Kalata, w wypowiedzi dla „Wprost” mówiła o rzeczywistym stanie świadomości azjatyckich gości. – Hindusi uwielbiają przemysł filmowy. Tak jak uwielbiają podróże. Ale przeciętny Hindus w ogóle nie zna Polski, nie wie nawet, że leży w Europie7.


W 2013 roku ruszył projekt „Lubię Polskę”, który miał na celu wypromowanie kraju poprzez m.in. reklamy w państwach azjatyckich, takich jak Chiny, Japonia i Indie, a zakończył się  w 2015 roku. Lider przedsięwzięcia, Emilia Kubik, odniosła się do programu następująco: – Na kampanię wydaliśmy 50 milionów złotych, z czego 85 procent przeznaczyliśmy na promocję na rynku chińskim, resztę na Indie i Japonię. Głównym celem kampanii było wzmocnienie pozycji konkurencyjnej Polski na trzech rynkach azjatyckich. Równie ważna jest także budowa wizerunku Polski8
 
Ta „reszta” może przełożyć się na liczbę turystów. Przeznaczenie większego budżetu dla Chin jest z pewnością wynikiem coraz liczniej powstających firm i napływu materiałów z tego kraju do nas. Nie należy zapominać, że oprócz otaczających nas zewsząd produktów z Azji Wschodniej, wzrasta także liczba Hindusów, przybywających do Polski w poszukiwaniu pracy i na studia. Jeden z przybyszów w wywiadzie dla TVP INFO powiedział, że do wyjazdu przekonał go znajomy. – Napisał, że jest łatwo o pracę, szkoła jest tania i nie ma problemu z wizą9 – mówił.
 
Dochodzi do tego również fakt, że zainteresowanie świata Bollywood  widokami terenów Słowiańszczyzny nie maleje. Polska Organizacja Turystyczna zanotowała, że w 2014 roku odwiedziło nas ok. 18 tys. obywateli indyjskich. W porównaniu z liczbą odwiedzających kraj Japończyków i Chińczyków – wygląda to niezadowalająco. Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego w 2017 roku wybrał się do Indii na konferencję „Vibrant Gujarat Global Summit”, na której to przedstawił propozycje, zwiększające wymianę handlową  i rozszerzenie inwestycji między Polską i Indiami, które w ostatnich czasach uległy spadkowi. Na spotkaniu z premierem Narendrą Modim, Piotr Gliński odniósł się również do współpracy na szczeblu filmowym. – Od kooperacji filmowej począwszy, (sprawy) związane z naszymi zmianami legislacyjnymi, które w tej chwili są procedowane w Polsce, a więc ustawa o zachętach do produkcji audiowizualnych [...]. My po pierwsze mamy doskonałych specjalistów i tradycje filmowe są w Polsce rozwinięte, a po drugie mamy inne niż oni plenery, a jesteśmy tańsi niż konkurencja10


Jesteśmy niekwestionowanie w centrum zainteresowania indyjskich filmowców, ale jak to przekłada się na pozyskanie turystów? Widzowie podziwiają tło w postaci naszych miast  i obiektów, ale… nie zawsze występują one we własnej postaci. O ile w „Kicku” można było podziwiać w stu procentach Warszawę, ujętą w scenariuszu, o tyle z „Shaandaar” i „Fanaa” było zupełnie inaczej. Widzowie z Indii nie zdają sobie sprawy z tego, że oglądają w tle polską scenerię, bo ona w filmie nią nie jest – Zakopane to w filmie Kunala Kohliego kaszmirskie góry. Czy takie rozwiązania daje szansę na zwiększenie zaciekawienia ludności indyjskiej naszym krajem? Rząd postanowił przeznaczyć na zareklamowanie Polski w krajach azjatyckich miliony, ale budżet został rozłożony nierównomiernie. Oferta, którą wysunął minister Gliński wobec premiera Indii, jest krokiem naprzód odnośnie do kinematografii, ale konkretów brakuje – czy byłyby to produkcje składające się w większości z wkładu bollywoodzkiej ekipy, czy może rozłożenia – po równo – prac z polskimi filmowcami, co wyszłoby z korzyścią dla nas? W najbliższym czasie ma też powstać polsko-bollywoodzki film we współpracy z firmą Phantom Film z Indii. Może to nowy rozdział, który otworzy drogę do serc indyjskich miłośników kina i zachęci do obrania kierunku – Polska? Wkrótce się przekonamy.

 

Daria Grenda

 


1 http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,3158957.html 

2 https://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/bollywood-w-polsce,150399.html

http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa

4 http://www.polska-azja.pl/czy-filmy-bollywoodzkie-krecone-w-ostatnich-latach-w-polsce-zwieksza-rozpoznawalnosc-i-popularnosc-polski-w-indiach-wyniki-ankiety-cspa-152014/

5 https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/konsul-honorowy-indii,102,0,2398566.html

6 https://www.tvn24.pl/pomorze,42/na-kaszubach-krecili-bollywoodzki-film,545352.html

7 https://www.wprost.pl/tygodnik/10033366/Polki-podbijaja-Bollywood.html

8 https://www.waszaturystyka.pl/polska/item/3084-pot-tury%C5%9Bci-z-azji-b%C4%99d%C4%85-nas-liczniej-odwiedza%C4%87.html

9 https://www.tvp.info/32929350/w-warszawie-czuje-sie-bezpiecznie-hindusi-chca-przyjezdzac-do-polski

10 http://www.pap.pl/aktualnosci/news,763758,indie-wicepremier-glinski-spotkal-sie-z-premierem-stanu-gudzarat.html
 

 

Ostatnie multimedia - Zobacz wszystkie multimedia (3)
         

od dnia 01-12-2012


eKULTURALNI W LICZBACH

publikacji: 11272
obrazów: 7569
nagrań wideo: 99

Liczba odwiedzin: 2294859

KONTAKT Z REDAKCJĄ

 

Portal Społecznościowy eKulturalni.pl

pl. Jagiellończyka 1

82-300 Elbląg

tel.: 55 611 20 84

fax: 55 611 20 60

 

Wydawca:

Centrum Spotkań Europejskich

"Światowid"

pl. Jagiellończyka 1

82-300 Elbląg

tel.: 55 611 20 50

fax: 55 611 20 60

Redakcja:

redakcja@ekulturalni.pl

tel.: 55 611 20 70 Administrator:

adm@swiatowid.elblag.pl  

 

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Warmia i Mazury na lata 2007 - 2013 

oraz budżetu samorządu województwa warmińsko - mazurskiego.