Witaj,  Zarejestruj   |  Zaloguj
Nasza społeczność

Logowanie

GDZIE JESTEŚ:  eKULTURALNI    Strona główna  strzalka  Artykuł w gazecie

Dodany przez: wujekbob  
 Data Publikacji: 23.03.2017, godz. 13:10 • Ranga (804) • Wyświetleń 804
Netflix to największa internetowa wypożyczalnia wideo na świecie. Amerykański gigant w pogoni za sukcesem postanowił również zająć się produkcją filmów i seriali na własną rękę. Jedną z jego najpopularniejszych marek jest saga „Defenders”, którą tworzy czwórka superbohaterów z komiksowego świata Marvela. Po zaprezentowaniu trójki z nich, Netflix w końcu przedstawił najbardziej wyczekiwanego „Iron Fista”.

Już pierwszy serial z cyklu przyniósł ogromny sukces. „Daredevil” okazał się prawdziwym strzałem w dziesiątkę i w zupełnie innym stylu przedstawił historię superbohaterską. Twórcy zachowali idealny balans pomiędzy codziennym życiem głównego bohatera, a jego nocnymi przygodami w zwalczaniu przestępczości na ulicach Nowego Jorku. Pozwoliło to na dużo lepsze utożsamienie się z postacią, a także poznanie jej przeszłości. O sile całego widowiska stanowiły fantastycznie wyreżyserowane sceny walki, których choreografia była wręcz perfekcyjna. Wszystkie ruchy się zgadzały, a każdy cios był dokładnie przemyślany, dzięki czemu pojedynki wyglądały na realne.

Wszystkie poprzednie historie z cyklu „Defenders” były przedstawione w bardzo przyziemny sposób i kręciły się wokół głównego bohatera. Podobne zabiegi towarzyszyły również w „Jessice Jones”, która zmagała się z demonami przeszłości, a także w „Luke’u Cage’u”, który bronił dobrego imienia Harlemu, dzielnicy Nowego Jorku zamieszkanej w głównej mierze przez czarnoskórych. W podobny sposób próbowano przedstawić postać Iron Fista, który miał potencjał na najlepszy serial sagi.

Tytułowy bohater ma najciekawszą przeszłość ze wszystkich „Obrońców”, a jego historia dawała nadzieję na unikalną i jedyną w swoim rodzaju produkcję. Okazało się jednak zupełnie inaczej. Z serialu „Iron Fist” starano się na siłę zrobić drugiego „Daredevila”, co nie okazało się najlepszym pomysłem.

Danny Rand (Finn Jones) to syn bardzo wpływowego ojca, prawowity dziedzic firmy „Rand”. Wraz z rodzicami znajdował się na pokładzie samolotu do Chin, który rozbił się nad Himalajami. Jako że nie znaleziono żadnego ciała, całą trójkę uznano za zmarłych. Nikt nie spodziewał się jednak, że Danny po piętnastu latach wróci do Nowego Jorku, będzie znał kung-fu i posiadał moce legendarnego Iron Fista.

Historia Danny’ego jest niezwykle ciekawa. Po katastrofie lotniczej został odnaleziony przez mnichów z zakonu Kunlun, który znajduje się w innym wymiarze – drzwi do niego otwierają się raz na piętnaście lat. Młody chłopak został przygarnięty do zakonu, gdzie nauczył się pokory i zaczął trenować sztuki walki. Dzięki ogromnej determinacji stał się najlepszym uczniem i z czasem posiadł specjalne umiejętności Iron Fista, śmiertelnego wroga Ręki (organizacji, z którą w drugim sezonie mierzył się Daredevil). Danny nauczył się skumulować całą swoją energię w jednej pięści, by wykonać potężny cios niosący spustoszenie.

Komiksowa historia „Iron Fista” jest oparta o mistycyzm, sztuki walki, kulturę orientalną i zakony mnichów. W serialu zdecydowanie tego zabrakło. Mistyczne wątki są przedstawione bardzo powierzchownie, o przeszłości Danny’ego dowiadujemy się naprawdę niewiele i brakuje dokładniejszych retrospekcji z zakonu Kunlun. Również sceny walki nie należą do najlepszych. Choreografia jest przeciętna, efekty specjalne wyglądają sztucznie, a w pojedynkach jest bardzo mało realizmu. Może jestem za bardzo rozpieszczony po niezwykle dopracowanym „Daredevilu”, ale miałem naprawdę duże oczekiwania wobec najnowszej produkcji Netfliksa.

Wiele do życzenia pozostawia również gra aktorska głównego bohatera. Wydawało się, że Finn Jones (znany chociażby z roli Lorasa w „Grze o Tron”) będzie idealnym wyborem, ale zdecydowanie brakuje mu charyzmy. Jego ruchy również pozostawiają wiele do życzenia, a w scenach walki czy medytacji widać dużo sztuczności. Dużo lepiej prezentują się postacie kobiecie. Pojawia się znana z poprzednich części Claire Temple (Rosario Dawson), a bardzo ciekawie prezentuje się wątek Colleen Wing (Jessica Henwick), która prowadzi małe dojo i pomaga głównemu bohaterowi w infiltracji Ręki.

Co jest największą wadą „Iron Fista”, to że w serialu nie ma wyraźnie zarysowanego czarnego charakteru. W „Daredevilu” mieliśmy charyzmatycznego Kingpina, Jessica Jones mierzyła się z przerażającym Purple Manem, a Luke Cage walczył nie tylko z Cottonmouthem, ale i Diamondbackiem. Danny Rand skupia się na rozpracowaniu Ręki, która wsiąknęła do jego firmy, ale… już to samo widzieliśmy w drugim sezonie wspomnianego „Daredevila”. Otrzymaliśmy dokładnie ten sam odgrzewany kotlet, tylko w nieco innej oprawie i z innymi bohaterami. Najbardziej oczekiwany serial z cyklu „Defenders” okazał się tym samym największym rozczarowaniem.

od dnia 01-12-2012


eKULTURALNI W LICZBACH

publikacji: 11280
obrazów: 7571
nagrań wideo: 99

Liczba odwiedzin: 2299817

KONTAKT Z REDAKCJĄ

 

Portal Społecznościowy eKulturalni.pl

pl. Jagiellończyka 1

82-300 Elbląg

tel.: 55 611 20 84

fax: 55 611 20 60

 

Wydawca:

Centrum Spotkań Europejskich

"Światowid"

pl. Jagiellończyka 1

82-300 Elbląg

tel.: 55 611 20 50

fax: 55 611 20 60

Redakcja:

redakcja@ekulturalni.pl

tel.: 55 611 20 70 Administrator:

adm@swiatowid.elblag.pl  

 

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Warmia i Mazury na lata 2007 - 2013 

oraz budżetu samorządu województwa warmińsko - mazurskiego.